Menu

Amatorskie przygotowania pod ultra

Blog o moim bieganiu, przygotowaniach do biegu prawie ultra : tak abym nie musiała znajomych męczyć opowiadaniami, a Ci co chcą mogli poczytać :

Wadowice :) powrót po borówki ;)

dorirun

Siemka :)

W dniu 24/07/2016 wybrałam się z Kasią ( tą z UP) na półmaraton. Nakłoniłam ją do tego aby wyjechać godzinę szybciej dla pewności.

Dzień wcześniej usłyszałam, że jestem nieodpowiedzialna, uparta i jeszcze kilka słów otuchy, aby jechać z kontuzją na zawody...

Dziękuję za wsparcie :D ale moja upartość jest nie do pokonania ;)

Wyjazd o 5:00 z domu, w Dynowie jestem punktualnie o 5:15

Zgarniam Kaśkę i w drogę... Jedziemy, rozmawiamy sobie... Po chwili zaczynam opowiadać jak na ostatnim rekonesansie trasy kolega wziął sobie "łyse" buty...

K@$#~ zapomniałam butów!!! 50km od domu.... szybka decyzja i wracam po nie....

Nie ma to jak na bieg jechać w sandałach :D

Droga na miejsce biegu mija już bezproblemowo :) docieramy o 9:00 i spokojnie odbieramy pakiety :)

13838362_1038591546177927_1318314046_o

Po drodze spotykam swojego współlokatora z Krynicy, lecz jak to bywa nie poznaje mnie :) teraz już wiem że jeśli włosy mam rozpuszczone nikt mnie nie może poznać :D  kolejny dowód na to potwierdzony :P

Przebieramy się, wlewam cole do bidona, szukam żeli i okazuje się, że wzięłam tylko jeden... Nosz ku@#!!!

Pakujemy się do autokaru i w drogę.

13709732_1038676019502813_1102776514_o

Docieramy na miejsce :)

Spotykam kilku znajomych :) Fajnie jest się spotkać ;)

Ogromna kolejka do toja...

Szybka rozgrzewka i start...

Biegniemy razem z Kasią do 2km , ale już wiem, że dzisiaj pozwiedzam Wadowice ;)

Noga boli, więc nie ma co szaleć.

Początkowo podchodzę pod górę, później zaczynam na nią wbiegać... pomimo dwu tygodniowej przerwy spowodowanej kontuzją i nabawieniem się nowej jest w miarę ok, patrzę na czas i w głowie powstaje myśl... gdybym zbiegała tak jak zawsze spokojnie 2:15 jestem w stanie zrobić :D

Głupia myśl... pierwszy zbieg i truchtam powoli, jednak boli,coś tam ciągnie, nie zaryzykuje :) MAGURKA czeka...

I takim sposobem przeszłam sobie większość zbiegów bez szaleństw :)

Pamiętny 16km z ubiegłego roku w tym zbytnio nie zrobił na mnie wrażenia :)

Po drodze zdążyłam jeszcze pomóc pozbierać Panią grzyby ;) mam dobre oko do wyszukiwania ich :) najeść się borówek :D

Wkurzyć Panów, bo ich wyprzedziłam, porozmawiać i pożartować :)

Zmęczenie? Odczułam lekkie osłabienie około 18km ale to z braku śniadania przed biegiem :D

Zjadłam pół chałwy i na 7km żel :)

Samopoczucie nie licząc nogi genialne, zero zmęczenia, banan na twarzy przez cały czas i na mecie również.

Jaki czas? Szczerze nie sprawdziłam nawet na wynikach ale około 3h

Nie ważny jest on dla mnie w tym momencie :) Świetnie się bawiłam i myślę że to najważniejsze :)

Jeszcze do siebie dochodzę po Czerwcu... Ciężko mi się zregenerować... dodatkowo kontuzje co rusz...

Magurski pełny dystans to jak na razie odległe marzenie, które będę chyba musiała odłożyć...

Może wystarczy sam krótki dystans? Prawdopodobnie zadecyduję 20 sierpnia na rozwidleniu dróg :)

13823567_1038761616160920_108457227_n

 

Życzę wam wytrwałości i dążenia do celu z głową :)

Pozdrawiam

 

zdj. Kasi ;)

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość *.gazeta.pl

    Ech :D Dla samych widoków było warto tam pojechać. Dzięki za towarzystwo :)

© Amatorskie przygotowania pod ultra
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci