Menu

Amatorskie przygotowania pod ultra

Blog o moim bieganiu, przygotowaniach do biegu prawie ultra : tak abym nie musiała znajomych męczyć opowiadaniami, a Ci co chcą mogli poczytać :

Prawie spełnione marzenia ;) Tatry 18-08-2017

dorirun

 W skrócie można, by było napisać:

Plan był prosty, ale wszystko się rypło.

Po kontuzji na roztoczu cała aktywność fizyczna ograniczyła się do wsiadania i wysiadania z samochodu w pracy.

Niestety zaniedbania z mojej strony zemściły się na mnie okrutnie i dopiero teraz powoli zaczynam wierzyć, że w tym sezonie coś da się pobiegać.

Wracając do Tatr...

Tak jak pisałam wcześniej, Orla i Rysy w jeden dzień. Taki był plan, no ale nie do końca się udało :)

Do Zakopanego przyjechałam 17-08-2017 i to w tym dniu miałam właśnie zrobić zamierzoną trasę, ale niestety prognozy pogody nie dawały szans na powodzenie. Zapowiadane były burze, co się sprawdziło.

Wraz z znajomą wybraliśmy się na spacer na Nosal

 

20841725_1581588638560425_5313455884161862135_n

 

Wieczorem odbyło się zebranie dla wolontariuszy na Bieg Ultra Granią Tatr do którego zgłosiłam się na wolontariat.

Podzieliliśmy się na ekipy do zabezpieczania i sędziowania na trasie.

Podczas rozmowy z koordynatorem dowiedzieliśmy się, że piątek mamy wolny i spotykamy się dopiero o 20:30

 

Po sprawdzeniu pogody wyszło na to, że będzie piękny dzień.

Powrót na kwaterę, kąpiel, spakowanie potrzebnych rzeczy na wycieczkę i do spania.

Niestety nie byłam w stanie znaleźć mojej czołówki co bardzo krzyżowało mi moje plany :)

Na parking w Palenicy wyruszyłam po godz. 3 nad ranem.

Spacerkiem dotarłam do schroniska w Morskim Oku :) Było już w miarę jasno ;)

20953738_1582774385108517_4823327619765550269_n

Teraz już tylko droga na Rysy :)

Szlak fajny i przyjemny do momentu minięcia Czarnego Stawu pod Rysami  :)

Później, jak by to powiedzieć było z deka gorzej, do momentu minięcia Buli pod Rysami.

20841865_1582774725108483_2706959824466410221_n

Późniejsza trasa była już bardzo przyjemna i około godziny 8:00 byłam na Rysach.

20881823_1582775838441705_3382016314064353810_n

Chwila na podziwianie widoków i lekko w dół :D

20914709_1582776551774967_4708810406996556245_n

 

Zbiegało się na prawdę przyjemnie i szybo :)

Około godziny 9:30 byłam już przy schronisku w Morskim Oku.

Uzupełnienie wody i czas w dalszą drogę :)

20915189_1582778615108094_4904135096465710685_nDotarcie do Szpiglasowej Przełęczy trwało w nieskończoność, a jednak udawało mi się wyprzedzić kilka osób.

Z Szpiglasowej na Szpiglasowy Wierch, a później już tylko do Doliny 5 Stawów

20915396_1582780095107946_4943317188655349129_n

I tutaj musiałam podjąć decyzję :) czy schodzę w dół do parkingu czy idę do Zawratu :)

Chwila odpoczynku i wygrzewanie się na słońcu.

20882567_1582780331774589_1428463619220997933_n

Po chwili dedukcji i użalania się nad sobą po co mi to wszystko ruszyłam w stronę zawratu...

Oj było już mi ciężko :) Na szczęście było czasami na czym oko zawiesić i jakoś trasa mijała miło i w miarę szybko.

20914329_1582780878441201_608739482295087895_n

 

Po dotarciu na miejsce kilka łyków wody i baczne obserwowanie czy ktoś idzie w stronę Orlej :)

A tam pusto :)

Więc idę ja... To była głupia decyzja, ale  była podjęta więc co zrobić jak nie da się już jej zmienić :)

Docierając do pewnego pkt przed Kozią Przełęczą napotykam dwie zakonnice...

Tak... zakonnice ubrane w swoje wdzianka, z mapą w ręce, które wyszły w ogóle nie wiem skąd bo z pewnością nie były w tym momencie na szlaku...

Pytają gdzie jest szlak prowadzący na Halę Gąsienicową i czy będą musiały zejść po drabince :D

Tłumaczę więc ładnie, że trzeba wyjść na tą skałę i wtedy będzie drabinka i jak będą już na dole to w prawo :D

Rozbawiona sytuacją udałam się w dalszą drogę zapominając na chwilę, że  również będę musiała zejść po tej drabince...

20881938_1582781015107854_8087875741796254931_n

Chwila grozy na drabinie i jestem w Koziej Przełęczy...

Tutaj zaczęło się coś strasznego i szczerze miałam ochotę wyć...

Ręce i nogi miałam solidnie zmęczone, a jeszcze musiałam wejść na Kozi...

Zbierając się w sobie dość długo podchodziłam małymi odcinkami do góry...

Trasę Orlej z 2016 zapamiętałam nieco inaczej... nie męczyłam się na niej tak bardzo... Nie sprawiała mi ona żadnych trudności, ale teraz było całkiem inaczej... Byłam sama i już kilkanaście km w nogach robiło swoje.

20914530_1582781188441170_4635769352146107954_n

Po ciężkiej walce z samą sobą dotarłam na Kozi Wierch :)

Decyzja mogła być tylko jedna: schodzę do piątki i Doliną Roztoki na parking.

Dość spory zapas czasu miałam do spotkania więc byłam przekonana,że nie muszę się śpieszyć.

Jakie było moje zdziwienie gdy odczytałam wiadomość od naszego koordynatora, że mamy spotkać się o 19:30

Zebrałam dupe i zaczęłam zbiegać w dół :) po drodze spotkałam kilka osób  z którym mijała się przy zejściu z Szpiglasowej Przełęczy.

Nie dało się biec :) Zagadałam się z nowo poznanym znajomym i takim sposobem wróciły mu siły i razem w dość szybkim tempie dotarliśmy do Doliny 5 Stawów

Propozycja wspólnego piwa była tak kusząca, a jednak trzeba było szybko zbiegać do parkingu i wracać na spotkanie.

20915191_1582782195107736_178709413259034874_n

Po dotarciu do samochodu byłam szczęśliwa, że udało mi się całej wrócić.

Na drugi dzień spacer do Murowańca...

To było straszne...

Chwała Panom z TOPR że nas zabrali i podrzucili na miejsce :D

20953236_1585887654797190_6948029921655879117_n

Na miejscu rozstawiłam chorągiewki i czekałam na zawodników :)

Wariaci biegający po górach... jak tak można? :D

 

Podsumowanie:

20842298_1582783025107653_1096782188982479051_n

Tak to wyglądało na obrazku :)

start z parkingu w Palenicy 3:40

powrót 18:59

37,3km 3496m przewyższeń

Cel nie został osiągnięty, ale nie ma co się martwić :)

Nie zawsze można odnosić sukces.

Teraz wiem, że mam nad czym popracować

Może uda się w tym roku?

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

© Amatorskie przygotowania pod ultra
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci